”You dont know Jack” (2010) – Barry Levinson

Cenię sobie starych wyjadaczy dużego ekranu, którzy mimo licznych sukcesów i genialnie zagranych ról (w mniejszych i większych filmach), mimo że są w sile wieku potrafią docenić dar życia i zmobilizować się do tego by znalezc w sobie, we własnej osobowości rangę człowieka, którego ciężko zrozumieć, a co dopiero zagrać.

Aktor i bohater to niemalże jedna i ta sama osoba. Są sobie tak bliskie, że ciężko znalezc różnicę między nimi. Obaj są megalomanami, obaj są imigrantami, którzy dorobili się swojego statusu poprzez ciężką pracą, niekiedy przepychając się przez toksyczne osoby w swoich środowiskach. W swoich zawodach cenią sobie indywidualizm i swobode wypowiedzi. W walce o swoje idee Jack Kevorkian musiał zmierzyć się z ludzmi zza kurtyny tj. rządem Stanów Zjednoczonych, zaściankową mentalnością amerykańskiej klasy średniej wreszcie drobnymi cwaniaczkami, którzy chcieli zbić kapitał na jego autorytecie naukowym.

Levinson, III ligowy reżyser, przedstawiciel kina anty Holywoodzkiego mimo słabej marki wśród kolegów filmowców sprowadza gwiazdy formatu Pacino, De Niro czy Hoffman gdzie nadaje tym wybitnym jednostkom nowe oblicze. Co je łączy to to, że są uduchowione, niezwykle inteligentne, spełniające pewną misję na Ziemi. Reżyser który uwielbia przytaczać małość amerykanów z gracją poważanego filmowca usiłuje przekonać, że Stany Zjednoczone nie są intelektualną pustynią, że w tym rejonie świata, pośród celebryckiej otoczki amerykańskiego snu gdzie każdy może zostać prezydentem, burmistrzem, aktorem czy księdzem znajdują się ludzi rozsądni a przy tym również poczciwi, którzy walczą z poświęceniem i odwagą niczym Malcolm X o swoje sprawy.

Pacino nie stroni od bohaterów, którzy wiodą w grupie, podnoszą zespół w trudnych momentach lub też sprowadzają swój zawód do rangi misji. Rzadko jednak ujawnia pełnię swoich aktorskich możliwości bo i też nawet w tych wielkich kreacjach jak Zapach Kobiety, Człowiek z blizną czy Strach na wróble gdzie wypływa na powierzchnię jego osobowość z nowojorskich ulic gdzie zaczynał się uczyć życia. Chłopięca werwa, silna determinacja w dążeniu do celu czy zwykłe cwaniactwo to cechy które towarzyszom jego bohaterom. Nigdy jednak nie był tak bliski skopiowania warstwy psychofizycznej postaci którą zagrał w filmie Barrego Levinsona. Nawet w tych sztandarowych filmach grał bohaterów binarnych, zero-jedynkowych. Michael Corleone, Frank Serpico czy Tony Montana to znaczące etapy w jego karierze, które promieniowały wyjatkowością ale i też byli łatwymi do skatologowania ludzmi w warstwie moralnej. Brakowało w nim egzystencjalnego uduchowienia, wątpliwości odnośnie moralnego porządku świata. To zabawne, że w pewnym stopniu gra osobe skrajnie różną od tej z Ojca Chrzestnego. U Coppoli on zaczynał i kończył mafijne układy w których brała udziała jego cała przeklęta przez Boga rodzina. Żona Michaela grana przez Diane Keaton wspomniała nawet, że ich małżeństwo to jedna wielka aborcja. Tym razem jest przeciwko wewnętrznym układom w branży medycznej, lekarskim zabobonom rodem ze średniowiecza oraz hipokryzji ludzi, którzy mieli najwięcej brudu za paznokciami. Kevorkian był pionierem w swojej dziedzinie ale i męczennikiem. Odsiedział 8 lat za morderstwo drugiego stopnia podczas gdy tak naprawdę udostępniał śmiertelnie chorym ludziom urządzenie, które po naciśnięciu guzika wstrzykiwało śmiertelną truciznę. To film o przekraczaniu własnych barier, fizycznych, psychicznych, społecznych i intelektualnych. To film o całkowitym poświęceniu (Kevorkian nie wykazywał nigdy zainteresowania kobietami) jednego życia ludzkiego dla skundlonej moralnie dziedziny nauki, których rodzic czyli społeczeństwo (jako jednostka dająca pieniądze na rozwój medycyny). Kevorkian poprzez swoją misje (a Pacino dzięki swojej brawurze) pokazał jak życie ludzkie może być sztuką.

Kevorkian to ten typ człowieka, który kroczył twardo po ziemi, był ambasadorem medycyny, prawdziwym amerykaninem za którymi tęskni Barry Levinson. Wszak o twoim formacie nie świadczy to jaki masz zawód, jaką pełnisz funkcję, z kim się zadajesz itp. Można pełnić najważniejszą funkcję w największym supermocarstwie i być przy tym małym człowiekiem. Sztuką jednak jest chodzić z otwartą przyłbicą gdy inni plują ci w twarz a ty konsekwentnie robisz to w co wierzysz. Ten film to przede wszystkim manifest siły, dumy oraz tego prawdziwego ”american dream”, który powoli odchodzi w zapomnienie.

Leszek Miller powiedział kiedyś słynną kwestie, że ”mężczyzne poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna”. Nic bardziej błędnego. Prawdziwych ludzi poznaje się po tym jak podchodzą do swojego zadania, profesji w życiu. Roberto Baggio w finale Mistrzostw Świata w piłce nożnej 1994 przestrzelił karnego i ta skaza ciągnęła się za nim do końca swoich dni, ale to po takim formacie człowieka poznajemy kim tak naprawdę jest. Po tym czy mu zależy. Bo Kevorkianowi zależało. I za to był tak bardzo znienawidzony.