”The Freaks”(1932) Tod Browning

Czasy się zmieniają, ale ludzie się nie zmieniają. Kto rodzi się gnidą ten umrze jako gnida. Poczciwy człowiek nie zejdzie na złą drogę mimo, że będzie miał ku temu wiele okazji. W pojęciu mojego pokolenia, ludzi urodzonych w latach 80tych XX wieku, najlepszy materiał ludzki, mówiąc brutalnie – był robiony przed II wojną światową. Ludzie byli bardziej zrównoważeni, mieli mocniejsze ciało i głowę, a przed sobą kolejną nierówną walkę z totalitarnym systemem. Mimo ciągłej wojenki z przeciwnościami dnia codziennego mieli zawsze mieli w sobie mnóstwo pogody ducha oraz siły by żyć dalej.

To opis z czysto politycznego punktu widzenia. Teraz zajmijmy się tym czym zajmuje się obecnie cały zachodni świat – tolerancją. Jak nasi dziadkowie odbierali ludzi karłowatych, kulawych, oraz niedorozwiniętych? Traktują ich tak jak my TAKICH ludzi teraz w 2015 roku? Czy nasza cywilizacja AD 2015 jest lepsza od tej, pełnej lęków, niewytłumaczalnych uprzedzeń gdzie walczono nie tylko z nazistami, komunistami ale i też z takimi ”dziwolągami?” Browning stara się, w ujęciu ówczesnych krytyków, poruszyć ten drażliwy temat z pozycji romansu między ”normalną” tancerką z cyrku a magnatem, którego gra ”karzeł”. Teraz pojęcia jak opowiadał swego czasu XIX. wieczny niemiecki filozof Hegel ulegają zmianie znaczenia. To co w 1932 roku budziło grozę (film nie był wyświetlany w Stanach Zjednoczonych przez 30 lat, a projekcji filmowej nie doczekano się w Szwecji, Finlandii i Irlandii) dzisiaj może wzbudzić jedynie zaciekawienie bo człowiek współczesny jest przecież bardziej świadomy, widział więcej to i też jego próg tolerancji dla pewnych zjawisk jest dość mocno przesunięty. Dziwność ma bardzo płynne znaczenie, dla każdego anomalią może być coś innego, ale autor chciał użyć nieco sztywniejszych ram znaczenia tego słowa by stać się podłożem do komunikacji dla jak największej grupy osób. Film nie jest dla intelektualistów. Film jest przede wszystkim dla ludzi. Dlatego tak świetnie się trzyma pomimo upływu lat.

Autor ”Draculi” z 1931r. nie wchodzi w zakamarki moralności pojedynczych osób. Nie obarcza winą wybranego człowieka. Nie. Próbuje spojrzeć na pewne zjawisko inności z czysto akademickiego punktu widzenia. Przyjął przy tym pozycję nauczyciela, surowego i dokładnego ale nie natarczywego, dający swobodę wyboru. Wyboru podjęcia wyzwania samodzielnego krytycznego myślenia, które gdzieś wraz z upływem kolejnych dekad zostało coraz bardziej tępione. Od najniższego szczebla w życiu, w szkole, do najwyższego w życiu już na poziomie administracji państwowej. Rozum zawsze jest w cenie. Nigdy jednak jego wartość nie była tak duża jak w roku 2015.

Mnie jako człowieka ciekawskiego, wręcz wścibskiego, interesuje jak nasz świat, mimo odwiecznych zapewnień polityków, że z każdym pokoleniem będzie lepiej, mimo coraz większej świadomości ludzkości, popada w coraz większe kryzysy polityczne, ekonomiczne a w końcu duchowe. Czemu ”człowiek sukcesu” XXI wieku coraz częściej przypomina bohaterów przeklętych w obrazie Todda Browninga? Zbliża się duchowo niebezpiecznie blisko do fizycznej niedołężności dziwolągów. Coraz mniej wydolni, coraz bardziej zmęczeni, coraz mniej zdolni do radości z tego co udało nam się zdobyć. Lęk i odraza wcale u nas się nie zmniejszyła, mimo zapewnień tolerancyjnych ludzi. Wciąż mamy wewnętrzny, niewytłumaczalny wstręt do tego co nieznane. Czy ten film należy odbierać jako obraza ludzi niedołężnych? Na pewno nie. Raczej jako pewne ostrzeżenie do czego może posunąć się ludzkość by zbudować nowy, lepszy świat. Gdzie nie ma granic czysto fizycznych (granic w sensie między państwami ale i również granic fizycznego wyglądu człowieka czego dowodem są wybory miss na wózku inwalidzkim). Bezrefleksyjność masy ludzkiej produkującej masowo nowe produkty bez których nie wyobrażamy sobie życia (sława, szacunek, pieniądze, wygląd) zapomina o tym, że duchowym odbiciem ich długoletnich czynów są właśnie dziwolągi. To na nich tamtych ludziach, często wyidealizowanych przez obecnie żyjących ludzi, spoczywa odpowiedzialność za kształt świata w którym przyjdzie żyć ich wnukom. W tym filmie zwykli ludzie nie są pokazani jako gwiazdy estrady ale bardziej jako rozkłócone towarzystwo, które pluje na siebie nawzajem jadem oraz oszczerstwami. Muskularni faceci, uwodzicielskie kobiety, szarmanccy panowie przestają cieszyć oko gdy widzimy ich zza kurtyny wielkiego przedstawienia. Widzimy ich wady, występki, ale i także szkaradne oblicze, które jest przecież takie ludzkie. Nikt z nas bowiem nie jest zawsze do końca szczery, ufny czy lojalny wobec bliskiego. Te słabości jednak nie zwalniają nas z obowiązku wzięcia sprawy w swoje ręce i kształtowania rzeczywistości na zdrowy obraz. Boga? Niekoniecznie, ale taki by film z 1932 nie miał już tak mrocznego i skazującego oblicza jak teraz…

Godzina ognia (1967) John Sturges

Polityka jest ważnym elementem życia publicznego, ale rzadko kto wie jak wielki wpływ wywiera ona na nasze codzienne życie. Życie, na które mamy, wraz z rozwojem technologii i postępem cywilizacji Zachodu coraz mniejszy wpływ.  Rzadko bowiem się zdarza by wyrok sądowy tak nikłe miał znaczenie dla reszty społeczeństwa. Terror i autokracja to metody znane raczej z filmu gatunku filmów postapokaliptycznych z lat 50tych niż westernów. Oznaką filmów z tego gatunku jest to że ludzie są znacznie bliżej natury to i ich zachowania są bliższe bezpośredniości. Mechanizmy rządzące starym światem z XIX. wieku w Ameryce są znacznie mniej zawiłe niż te obecne, ale w owych czasach miast władzy i chęci zemsty rządziła ludzmi bardziej podlejsza siła ….bardziej zwierzęca i bardziej nieobliczalna…  zwykła pokusa zabijania. Gdy życia zaczyna się i kończy na kasynie i niezbyt urodziwej żonie jedynym sposobem by znów poczuć się kimś ważnym, kimś kto ma wpływ na realia, które są ponad literą prawą trzeba zerwać ze swoją niedzisiejszą przyzwoitością i znów odegrać rolę tego ”złego”. Bohaterowie filmu Johna Sturgesa” to nie typowi szeryfowie świecący przykładem dla reszty społeczeństwa. Jeden jest podrzędnym pijaczyną, drugi będąc kandydatem na szeryfa zabija z wyjątkiem okrucieństwem kolejne osoby. Zadziwiające, że ludzie powszechnie poważani dopuszczają się tak niecnych czynów? Siła zemsty po śmierci brata czy bardziej prozaiczna (świetna końcowa rozmowa uzmysławiający niezwykły dla naszych romantycznych poglądów na westerny uzmysławiająca bardzo szorstką przyjazn, która jednak przetrwała próbę czasu) chęć udowodnienia wyższości moralnej nad jeszcze większymi karłami. Wielce wymowna scena rugania ganiacza górników przez jedną z dwóch podstawowych postaci pokazuje charakter ubogiej w wyższe wartości gonitwy za zabójcą brata. Prawo zostało juz zdeprecjonowane bowiem już przez jego przestrzeganie jeden ze swoich ludzi Earpa został kaleką. Demokratyczne wybory też zostały ośmieszane bo przegrały z lufą jednego nikczemnika i tchórza. Gdzie miejsce nie tyle na ideały i nowy lepszy świat (o którym pisał m.in Aldous Huxley) co przywrócenie tego co tego znamy z lat dziecięcych czyli poczucie bezpieczeństwa? Pomimo trzezwego spojrzenia na rzeczywistość i ludzi jest w tych bohaterach siła, która się wydaje być nie podatna na wpływy z zewnątrz. To wiara w zwykły humanitaryzm największych skurwieli i drani jakie nosi ziemia. Mimo iż są na pozór odpychający, opryskliwi i uparci nie odmówią podania ręki gdy zapragniesz pomocy. To braterskie zachowanie między wspólnikami stanowi układ, który nie podlega  żadnej polityce, wierze czy przekonaniom. Z tym się po prostu człowiek rodzi i albo jesteś dla kogo ostoją albo jesteś zwykłym prymitywnym przybyszem znikąd. Ta antykomunistyczna i antychrześcijańska postawa może burzyć przede wszystkim osoby naiwne i pełne ideałów ale i chyba również osoby przyzwoite, których niczym nie podparty optymizm czy raczej pogoda ducha nie jest w stanie zaakceptować faktu, że pijak albo drań może komuś pomóc bezinteresownie. Ten łobuzerski pomruk przypomina dawne postaci z lat młodości gdy niesympatyczny nagle wyciąga do nas pomocną rękę. Jest w tym zachowaniu coś zdumiewającego która dla zwykłego śmiertelnika jest czymś kompletnie niezrozumiałym ale chyba jest tym co rozróżnia nas od zwierząt gdzie poczucie obowiązku pomocy jest czymś na czym można budować zdrową wspólnotę. To zachowanie dowodzi też tego, że w tamtych czasach byli może mniej uprzejmi i dobroduszni jednak ich więzi cechowały dużo większą stabilność emocjonalną mimo że okoliczności były wielce niesprzyjające. W XIX. wieku życie może nie miało aż tak wielkiej wartości i nie obrosło do miana groteskowego kultu czego jesteśmy dzisiaj świadkami, ale było w nim paradoksalnie znacznie więcej godności. Dlatego też może tak miło się ogląda tak ”nieprzyjemne” filmy jak ” Godzina Ognia”.

Nightcrawler(2014) Dan Gilroy

We współczesnym świecie obowiązuje reguła chaosu oraz niepewnego jutra, którego fundamentem jest obecnie zapaść ekonomiczna gdzie nie ma zwycięzców bo na polu bitwy pozostają jedynie osoby walczące. Dzisiejszy świat nie ma już wiele wspólnego z darwinowskim podziałem ról. Internet pozbawił nas w miarę stabilnego emocjonalnie oraz pewnego finansowo świata. Świat ulepiony z tradycyjnych wartości przez naszych głęboko doświadczonych życiowo dziadków został wyparty przez coraz bardziej agresywny egoizm oraz kult pieniądza. Nawet dystans 14 lat w amerykańskiej kinematografii pokazuje jak z totalnie zdegenerowanego moralnie młodego pokolenia (Christian Bale z ”American Psycho”), przedstawiciela okrytych złą sławą grupy społecznej w latach 90tych ”yuppies” można zrobić z człowieka zjawę która zjada determinizmem nie tylko próżniaczą klasę średnią (który coraz częściej wspierana jest finansowo przez rodziców) pokazuje jak wielkie nastąpiły zmiany w USA na gruncie lokalnym, ale i co ważniejsze – poziomie globalnym. W jednej ze scen słynnego serialu ”The Wire” grupka młodocianych skażonych myślą o łatwym życiu murzynów mówi ” It’s a cold world, Bodie. World going one way, people another”.

Z podobnego założenia wychodzi główny bohater, koncertowo zagrany przez Jake’a Gyllenhala ( być może to jego drugie prawdziwe oblicze?) socjopata, który wie jak z życia zrobić użytek co w dość specyficznych naszych czasach, jest wartością dodaną. W chwili gdy zakłady pracy coraz częściej w oczekiwaniach od potencjalnego pracownika wspominają o umiejętności współpracy z grupą z pogodnym usposobieniem czy nienagannym wyglądzie ciężko znalezć fuchę dla osób o innej osobowości i cechach charakteru. To że ktoś nie wykazuje cech pożądanych dla potencjalnego pracodawcy wcale nie powinno skreślać danego osobnika z naszego postrzegania pojęcia ”człowieka zrównoważonego emocjonalnie”. My, widzowie tego filmu wcale nie mamy pewności co do tego jaki jest w istocie łowca newsów. Jego robota wprawdzie nie należy do z gatunku tych godnych zaufania społecznego, ale czym jest rozmyślne fotografowanie wypadków samochodowych wobec nieodpowiedzialnego podpisu z 2003r. o inwazji amerykańskiej armii na Irak przez prezydenta USA George’a Busha.

W świecie opanowanym przez media społecznościowe, które coraz częściej wpływają na kształt państwa granica moralności została niebezpiecznie daleko przesunięta. To podczas amerykańskiej inwazji mieliśmy możliwość oglądania nowego spektaklu okrucieństwa gdzie na nagraniach wideo opublikowanych w sieci można było obejrzeć egzekucję niewinnych ludzi.

Kto w świecie coraz częściej zhomogenizowanym rozpozna w tłumie przechodniów psychopatę, który jest w stanie wbić komuś nóż w plecy? Granica przestępstwa w XXI wieku przekroczyła kolejny wymiar.

W obliczu tych gwałtownie rozwijających się zmian społecznych coraz łatwiej i szybciej można zrobić z anonima gwiazdę tv a co za tym idzie coraz łatwiej w otwartym tolerancyjnym społeczeństwie mogą nas spotkać osoby, które nie podlegają łatwym podziałom społeczno-obyczajowym. Nowy wiek funduje, ludziom wykształconym i coraz bardziej zaradnym nowe wyzwanie które może przybrać nowy globalny problem z którym trzeba będzie się odpowiednio uporać by wspólnota ludzka mogła żyć dalej w miarę spokojnej harmonii.