El Bruto (1953) Luis Bunuel

Bunuel jest wyjątkowym reżyserem filmowym. Potrafi z rzeczy powszechnie uważane za zbyteczne do debaty (jak śmierć, obsceniczność, brzydota, bieda, perwersja) uczynić temat który wrzeszczy niczym pijany agresywny mężczyzna – na cały świat . To nie są puste żale intelektualisty, który ma zapewniony wikt i opierunek. To jęk tej części świata, który był jest i będzie zapomniany zarówno przez Boga jak i Ludzi. Bieda w filmach hiszpańskiego reżysera powoduje, że świat jest mały, lokalny, a relacje z innymi ludzmi są jeszcze ważniejsze niż kiedyś. Tu są kłótnie, awantury, wytykanie innym błędów, ale każdy tu przecież walczy o zwykłe przetrwanie.

Świat z początku XX wieku (bo o tym okresie przede wszystkim mówią filmy Bunuela, zwłaszcza te kręcone w Meksyku) nie jest światem możliwości, pięknych aut, wytwornych salonów i gładkich słów. Nie, to hermetyczne skostniałe środowisko gdzie każdy grosz jest na wagę złota. Nie ma kredytów, nie ma kolegów którzy mogliby wesprzeć czy państwa które otoczyło by takich ludzi opieką. Nie ma planów na lepszą przyszłość własną czy pieniędzy na edukację dzieci.

W tym świecie nawet starcy i małe dzieci pomagają bo każde ręce w codziennej walce o byt się przydają. Ci ludzie wiedzą że przegrali. W filmach Bunuela to właśnie bieda podkreśla godność zwykłego człowieka. U niego to są ludzie z krwi i kości, których często sami spotykamy na codzień w swoim życiu. Słabi zli ordynarni ale przy tym da się ich jakoś lubić. U Pasoliniego biedni pozbawieni są ducha wiary. U Bunuela jest wiara tylko w przeżycie kolejnego dnia. Nie odstępują od swoich małych przyjemności tylko dlatego, że nie mają pieniędzy. Piją, palą rozmnażają się, grają w karty.

Bezwstydność w pokazywaniu starości i brzydoty wręcz zachwyca. Scena rozmowy między cynicznym przedsiębiorcą a dogorywającym ojcem budzą najwyższy szacunek i uznanie. Pośród biedoty i wulgarności dostrzegamy to czego próżno można szukać w filmach innych wielkich reżyserów jak Antonioni czy Bergman bijących na alarm w sprawie Boga czy drugiego człowieka. Estymy oraz wielkiej dostojności faceta sprawującego jakiś urząd czy piastujące jakieś niezbyt znaczące stanowisko. Tu granica między robactwem, które mnoży się i pełza po całym świecie a klasą średnią jest znaczące. Nie chodzi już nawet o sam fakt POSIADANIA czegokolwiek. Nie, z tego Bunuel zrezygnował. Odkąd zaczynał w słynnym ‚Złotym wieku” ludność cywilną sprowadził do robactwa, bezimienną, głupią, ślepą na siły kierujące ich życiem. Luksus bycia człowiekiem należy do klasy średniej gdzie są postaci tylko i wyłącznie rozumne, wykształcone często dobrze wyposażone. W świecie zlaicyzowanym, pozbawionym wartości moralnych kodeksem zasad staje się status materialny.

W przeciwieństwie do słynnego filmu gatunku noir ”Brute Force” w reżyserii Julesa Dassina hiszpański filmowiec opowiada o sile która jest dzika nieokiełznana a jej zródła należy doszukiwać się u kurwiącej się matki. Fala brutalności w pierwszej połowie XX wieku w Meksyku miała imię siermiężności, braku wyksztalcenia oraz łajdackiego stylu życia gdzie agresja otwierała drzwi, portfele oraz serca innych. Zezwierzęcenie w kontrze do dzieła Dassina miała określone ramy czasowe, było łatwo do zdefiniowania. Tu w XX wieku, Meksyk jest miejscem opuszczonym przez Boga a bezprawie toczy społeczeństwo lokalne jak gangrena. W lokalizacji szczególnie podatnej na przestępstwa, kradzieże i rozboje administracja wydaje się być bezbronna na zwykłą ludzką nieokrzesaną siłę i butę. Nawet gdy wydaje się być początkowo posłuszna gdy zostaje wynajęta przez bogatego i wpływowego właściciela nieruchomości z czasem jednak pokazuje swoje złowrogie oblicze. Przed siłą jego fizyczności zginają karki wszyscy dookoła – młoda niewinna dziewczyna której ojciec zginął od ”zwykłego” ciosu spod ręki brutala, kochanka właściciela nieruchomości, jego ojciec oraz zwykli companeros. Takiej władzy nad ludzmi nie ma starszy, wykształcony człowiek posiadający kilka nieruchomości i piękną zdrową kobiętę. Aby pozbyć się problemu kilka nieposłusznych ”robaków” musi skierować się właśnie do tego brutala.

Bunuel zafascynowany nędzą (czego dał swój wyraz m.in w filmie pt. ”Ziemia bez Chleba”) pokazuje brutalność nie jako zagrożenie dla całego świata (przestrzegał przed absurdami liberalnego świata w póznym okresie jego twórczości m.in w ”Widmie Wolności”). Nie, przedstawia tylko naturalny mechanizm funkcjonowania ludzi w jednej części świata który jest kulturowo i historycznie całkiem inny od innych państw. Konfrontuje godność zwykłych ludzi z brawurą i bezwględnością pojedynczego zwierzęcia.