Wire Service [1956-1957]

Telewizja amerykańska na przełomie lat 40tych i 50tych XX wieku była ogromnym wydarzeniem w domach amerykańskich obywateli. Dotychczasowe główne miejsce rozrywki klasy średniej czyli kino nagle zaczęło pustoszeć na rzecz nowości technologicznej – ekranu kineskopowego. Widzowie którzy z rzadka utożsamiali się z bohaterami występującymi na kinowych ekranach nagle zaczęli czuć większą więz emocjonalną poprzez serial telewizyjny.  Co prawda w kinie można było śledzić kolejny losy takich gwiazd jak Charlie Chaplin, Buster Keaton czy Harold Lloyd ale postaci przez nich grane zwykle nie miały imienia ani rozwiniętego wątku osobistego przez co nie stanowiły takiego emocjonalnego wydarzenia. Ot obejrzało się film, ale traktowane je bardziej jako zwykłe kino rozrywkowe niż studium poważnego relacjonowania zachowań ludzkich w ekstremalnych sytuacjach. To amerykańska telewizja miała być odpowiednikiem kina znanego z wcześniejszych lat w zaciszu domowego ogniska. Aby tak się stało dokonano wielkiego wysiłku realizatorskiego by na stałe przyciągnąć do siebie miliony widzów. Jak zaawansowane były to prace niech świadczy fakt, że w jednym z pierwszych serial telewizyjnych użyto techniki  3 kamer które jednocześnie nagrywały to co się dzieje na scenie przy udziale ponad 2 tysięcy (!!!) ludzi siedzących na widowni.

Telewizja w Ameryce już na początku swojej działalności starała się łączyć najlepsze cechy znane dotąd szerszej publiczności z radia (wiele audycji radiowych zostało zekranizowanych na odbiornikach tv bo miały tak dobry scenariusz) teatru (słynne ”Studio One”) czy kina (autorskie show Bustera Keatona czy Barbary Stanwyck. Nowinki technologiczne były rdzeniem nowej rozrywki amerykańskiego społeczeństwa.

Do sukcesu telewizji amerykańskiej przyczynił się jednak w największej mierze ogromny potencjał ludzki. Oni tworzyli coraz bliższe relacje z widzami, na które nie mogli sobie pozwolić aktorzy teatralni czy filmowi.

Serial telewizyjny, a zwłaszcza sitcom miał przewagę nad postaciami występującymi w filmach długometrażowych puszczanymi w kinach tym, że była zachowana ciągłość fabularna w której losy bohaterów zostały rozłożone w czasie na kilkadziesiąt odcinków telewizyjnych trwających z reguły po 30 minut. To właśnie na bazie tych odcinków można było stworzyć personę, która charakterologicznie była bliższa rożnorodnemu etnicznie  amerykańskiemu społeczeństwu w połowie lat 50tych XX wieku jak np. ciepła i życzliwa żydówka która przeprowadza się wraz ze swoją liczną rodziną na przedmieścia wielkiego miasta asymilując się jednakże z lokalną społecznością nie odcinając się przy tym od własnych korzeni. Mamy również młodą naiwną ambitną amerykankę klasy średniej, która za wszelką cenę chce zostać gwiazdą.

Dzięki telewizji bohaterowie występujący w serialach (sitcomach) stali się bardziej ludzcy, przystępni  przez co tak szybko zyskali sympatię telewidzów. Oprócz przeglądania się bliżej mniejszościom etnicznym i rasowym w amerykańskiej telewizji w formie rodzinnej, jednoczącej podejmowała też również inne bardziej niszowe tematy jak np. postawa ludzka tzw. ”strażników moralności” gdzie mamy okazje obejrzeć w serialu ”The Wire Service”. Tam po raz pierwszy mamy okazję zobaczyć na czym polegała siła amerykańskiego serialu telewizyjnego. Przejawiał się ona tym, że po raz pierwszy została ukazana prawdziwa, przeciętna twarz postaci, które do tej pory klasyfikowaliśmy jako ”bohaterowie”.

Nagle bohater staje się podatny na manipulacje, ma osobiste uprzedzenia, jest zimny względem innych ludzi w dążeniu do swojego celu. W jednym z odcinków podważany jest wręcz autorytet elitarnej grupy zawodowej jaką byli dziennikarze śledczy.

Pierwszym powodem dla którego można nazwać ten serial intrygującym jest to, że jako pierwszy podjął próbę niezbyt dobrze znanego większości ludzi tematu dziennikarstwa śledczego. I to od razu sformatowano ich działania do roli przygody(egzotyczne lokacje które charakterologicznie pasują do zwykłego filmu przygodowego zajmują w tym serialu takie intrygujące miejsca jak opuszczony stadion czy wieża kościelna przykryta mrokiem nocy) niż wielkiej misji jak często charakteryzuje się ich działania dzisiaj. Ten zabieg formalny (sprowadzenia żmudnego procesu poszukiwania, weryfikowania informacji do roli ekscytującego wydarzenia) sprawdził się bowiem uwypuklił największą i najciekawszą informację jaką przekazuje ten serial. ”Bohaterskość” została wyparta tutaj przez przeciętność głównych dziennikarzy i ich często popełniane gafy i niedoskonałości.  Na ich poczynania (to właściwszy termin na to co robili owi dziennikarze śledczy) często kamerą zza ich pleców co było częstym zabiegiem technicznym podczas rozmów śledczych z innymi ludzmi jakby to kamera była strażnikiem tego by wszystko doszło do oczekiwanego finału. Ta ostrożność względem ich profesji nie wzięła się znikąd bowiem był to czas (1956 rok) gdzie dziennikarstwo  amerykańskie w ogóle nie cieszyło się zbyt wielkim zaufaniem społecznym (sytuacja blizniaczo podobna do tego co się dzieje teraz w 2017 roku) a ich narzędzia i wielkie ideały poprawy świadomości społecznej odnośnie tego co się dzieje w polityce itd. ) i znajdowało się na krawędzi swojej egzystencji.

Prasa bowiem (a pózniej i telewizja) w odczuciu zwykłych obywateli Ameryki powoli zatracała swoją pierwotną tożsamość (słynna kwestia poruszona w odcinku ”Chicago Exclusive”) i stąd zaczęła się robić ze spokojnego detektywistycznego filmu  akustyczna wrzawa rodem z największych horrorów. Ludzie tracą poczucie bezpieczeństwa a to fundament zdrowo funkcjonującego społeczeństwa.

Media wraz z upływem lat tracą pierwotną cechę ustalania moralności w społeczeństwie zachodnim a na taką przeciętność nie wiadomo czy ktoś może sobie pozwolić. Przeciętność w wydaniu tych dziennikarzy stawia znak zapytania czy to są ci tzw. ”strażnicy moralności”?